Katecheza (VI)

Katecheza niedzielna nr 6

 

Liturgia jako najważniejsza modlitwa Kościoła Wstęp Z czym nam się kojarzy Kościół? Najczęściej z księżmi, niedzielną Mszą św. i sakramentami. Bardzo często podchodzimy do nich na zasadzie: Muszę iść na Mszę św., muszę iść do spowiedzi, muszę iść do bierzmowania… Dlaczego w nas tyle niechęci? Być może dlatego, że wpadliśmy w rutynę i przyzwyczailiśmy się do świętych rzeczy. A może dlatego, że za mało jeszcze rozumiemy, że liturgia i sakramenty to najważniejsza modlitwa Kościoła. Przypatrzmy się dziś liturgii i spróbujmy odkryć skarby, jakie posiadamy w Kościele. Istota tematu Warto zacząć od wyjaśnienia trudnego słowa: misterium. Święty Paweł napisał, że Bóg ma pewien „tajemniczy plan” dotyczący całej historii świata, a wręcz wykraczający poza czas i przestrzeń. Według tego planu, kiedy na ziemi pojawił się grzech pierworodny, Bóg zapragnął uratować człowieka. Tę misję nazywamy zbawieniem. Polega ono na tym, że gdy nadeszła pełnia czasów, Bóg zesłał na ziemię swojego Syna, aby stał się jednym z nas, objawił nam Ojca, usunął wszystkie konsekwencje grzechu i ostatecznie zbawił nas umierając na krzyżu i zmartwychwstając. Zbawienie ma też aspekt pozytywny: jest to życie w Duchu Świętym, który jest pierwszym darem Zmartwychwstałego Pana, a więc życie w pełni i radości. Kiedy Jezus odchodził z tego świata, zapragnął być z nami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata. Nie chciał nas zostawić sierotami, dlatego pozostał z nami w tajemniczy sposób, ukrywając się niejako w w sakramentach. Ten Boży plan nazywamy misterium paschalnym Jezusa Chrystusa, a liturgia i sakramenty są przestrzenią, w której ten plan zbawienia jest kontynuowany i realizuje się dla nas w każdym czasie. Gdy mówimy o liturgii, powinniśmy w pierwszej kolejności zrozumieć, że jest to najdoskonalsza i najświętsza modlitwa Kościoła, bo jest to modlitwa samego Jezusa, który w Duchu Świętym oddaje cześć Ojcu i uświęca człowieka. Z tego tytułu jest to również najskuteczniejsza i najpotężniejsza modlitwa jaką posiadamy na ziemi. Dlaczego jest taka trudna? Ponieważ nie jest to modlitwa nasza, tylko modlitwa Jezusa Chrystusa, do której zaprasza i przyłącza nas samych. Naszym zadaniem jest tak otwierać serca i uczestniczyć w liturgii, żeby wejść w ten niepojęty obieg miłości pomiędzy Osobami Trójcy Świętej, aby ta modlitwa stała się kiedyś naszą modlitwą, którą zrozumiemy i ukochamy jako swoją własną. Kolejną trudnością jest wiara, która jest potrzebna do wejścia w misterium liturgii. Nieraz myślimy sobie: Jak to dobrze byłoby żyć w czasach Jezusa; moglibyśmy słuchać Jego słów, widzieć Jego cuda, dotykać Go, oglądać Go na własne oczy. Tymczasem Boży plan zbawienia zakłada, że aby Jezus mógł być blisko człowieka każdych czasów, po swoim zmartwychwstaniu i wstąpieniu do nieba stał się bezpośrednio dostęony w sakramentach . To wszystko dokonuje się właśnie w liturgii. Dlatego św. Leon Wielki napisał, że „to, co było widzialne w naszym Zbawicielu, przeszło w sakramenty”. Oznacza to, że uczestnicząc we Mszy św., czy jakimkolwiek innym sakramencie, spotykamy dokładnie tego samego Jezusa, który chodził po 18 palestyńskiej ziemi; Jezusa, który niczego nie utracił ze swojej boskiej mocy, który również dziś mówi do nas, jak dwa tysiące lat temu. Gdy zatem kapłan celebruje Mszę św. – wierzymy, że czyni to sam Jezus w Jego osobie. Gdy słuchamy Słowa Bożego, zwłaszcza Ewangelii – wierzymy, że właśnie w tej chwili przemawia do nas Jezus, który kieruje swoje słowo osobiście do każdego z nas, do naszych aktualnych problemów i radości. Gdy przyjmujemy Komunię św. – wierzymy, że spotykamy się z Jezusem, który chce nas tu i teraz zbawiać, a więc uwalniać od grzechów, leczyć choroby, pokonywać trudności, karmić, abyśmy mieli siłę wypełniać słowa Ewangelii. Zastosowanie Widzimy zatem, że aby pojąć to misterium potrzebna jest w pierwszej kolejności wiara, a oprócz niej pewna fachowa, teologiczna wiedza, która objaśni nam znaczenie symboli, znaków, gestów i czynności liturgicznych. Ten proces zgłębiania tajemnic, zarówno rozumem jak i sercem, nazywa się w Kościele mistagogią. Dziś skupmy się na jednej sprawie: Nie da się przeżyć głęboko Mszy św., gdy wpadamy na ostatnią chwilę, albo stoimy gdzieś na zewnątrz, zajęci różnymi sprawami. Msza św. potrzebuje nas całych – zaangażowania naszego ciała (a więc pięknych postaw – klękania, znaku krzyża), zaangażowania naszego serca, umysłu, a przede wszystkim głębokiego skupienia. Aby to osiągnąć, postanówmy sobie przychodzić na Eucharystię co najmniej 10-15 minut przed jej rozpoczęciem i zatopić się w modlitwie, albo samemu rozważyć Słowo Boże na dany dzień. Dzięki dbałości o to spotkanie i przyzywaniu Ducha Świętego, bardzo szybko Pan Bóg pociągnie nasze serca do głębszego rozumienia tych tajemnic i odkryjemy, że liturgia jest „szczytem, do którego zmierza cała działalność Kościoła, a jednocześnie jest źródłem, z którego wypływa cała jego moc” (KL10). Moja i Twoja moc. Duchu Święty, który ukryłeś się i działasz w znakach liturgicznych, pozwól nam zrozumieć ich działanie. Pokaż nam, że w liturgii jest obecny Chrystus, który działa i nas zbawia. Daj nam doświadczyć Jego obecności tu i teraz. Amen